Palimpsest

Autor: Marta Raczyńska-Kruk, Gatunek: Poezja, Dodano: 13 listopada 2015, 08:47:07

Sny są miarą odległości. Opowiadam ci o miejscach,

które o świcie bledną i stają się płaskie jak fotografia

(zresztą, wszystko jest jakby mniej realne: szpaler brzóz

za garażem i kanka z mlekiem na progu, plac targowy,

cmentarz). Więc może tak naprawdę nikt nie umarł,

może tamta noc nigdy nie nastąpiła, jedynie oczy zamknięto

albo to okiennice – zakleszczone w mojej pamięci –

mącą głębię ostrości i barw.

 

Sny są miarą przywiązania. Zaplótłszy historie, choroby

i przekleństwa, jesteśmy jak dwa drzewa rosnące zbyt blisko.

Wkrótce rozsadzimy ściany naszych dawnych domostw,

by z pacierzy i lamentów posklejać nowe, ciut chybotliwe

lecz ciepłe jak pocałunek.

Komentarze (21)

  • Wielce Gut, tylko bez ostatniego wersu pocałunkowego, ale to oczywiście chybotliwy pogląd skromny, mój. Pozdrawiam.

  • Jeśli sny są miarą - to odważamy nimi jedynie mary, i odległości, i przywiązania. Może po prostu literówki w teście (tekście) :)

  • W wierszu jest, oczywiście, tylko moim zdaniem, nadmiar.
    Nazwać go można "przepoetyzowaniem", albo "zbyt mocnym naciągnięciem struny', albo "fałszem poetyckim", albo "upiększeniem".
    Po odrzuceniu dwóch "poetyckich" początków strof i "poetyckiego" końca, a też "poetyckich" rodzynków ("rodzynek" - bo w środku "ciasta"), wiersz mógłby mi się spodobać:


    Opowiadam ci o miejscach,
    które o świcie bledną stają się płaskie jak fotografia
    (zresztą, wszystko jest jakby mniej realne: szpaler brzóz
    za garażem i kanka z mlekiem na progu, plac targowy,
    cmentarz). Więc może nikt nie umarł,
    może tamta noc nigdy nie nastąpiła, jedynie oczy zamknięto
    albo okiennice.

    Zaplótłszy historie, choroby
    i przekleństwa, jesteśmy jak dwa drzewa rosnące zbyt blisko.
    Wkrótce rozsadzimy ściany naszych dawnych domostw,
    z pacierzy i lamentów posklejamy nowe.


  • Z tego, co dobrze byłoby zabrać ze zbyt "ozdobnego" (moim zd. tylko) w tej postaci wiersza "Palimpset", zbudować można coś innego:


    sny są miarą odległości
    sny są miarą przywiązania
    zakleszczone w mojej pamięci –
    mącą głębię ostrości i barw
    ciut chybotliwe
    lecz ciepłe jak pocałunek

    :)

  • Obecne, przedstawione tu "ciało" wiersza nie podoba mi się.

  • A z tem powyższem, to ja się, Pani Małgosiu, nie zgodzę.

    Wiersz jest ciekawy właśnie przez ową, pojawiającą się w dwu pierwszych strofach, kategoryczność sądów o naturze snów. Następujące po nich exempla, pozbawione tych definiujących wstępów - stają się dość banalnymi, miejscami tylko urokliwymi obrazkami z wystawy pamiątek dziecięctwa czy młodości. Jako ilustracje natury snów są natomiast w pełni na miejscu, a nawet zyskują jakąś autonomię; wychodzą od definicji, by się rozwijać wedle własnej estetyki.

    Te właśnie owe sądy o snach skłaniają do namysłu, do powrotu w materię wiersza. Mnie skłoniły do polemiki, ale bez nich nie znalazłbym powodu, by się nad tym wierszem zatrzymać.

    No, ale może po prostu mam słabość do różnych barokizacji, bo te ostrugane przez poetów - sensatów (znaczy: poszukiwaczy sensów), jak patyczki przez dzieci, wierszyki - po prostu mi się już od dawna przejadły.

    De gustibus et coloribus ... :)

  • Panie Słowniku. Zadam więc takie pytania:

    1. Jaki sens ma powiedzenie "Sny są miarą odległości" wobec takiego, teoretycznego, oczywiście, założenia, że jednej nocy śni się Panu żona, a kolejnej, np. Japonka grająca na fortepianie, ale nie w Warszawie, a w Tokio?
    Dla mnie "Sny są miarą odległości" to pusty frazes, podobny do "Sny są miarą przywiązania". Przypomina inne mądrości typu: "Życie jest fontanną".
    2. Czy uważa Pan, że " okiennice – zakleszczone w pamięci" ("zakleszczone", czyli, jak się domyślam, zamknięte) rzeczywiście "mącą głębię ostrości i barw"?
    Z moich doświadczeń życiowych wynika, że zamknięte okiennice nie mącą, a zdecydowanie ograniczają dostęp i głębię ostrości i barw. Dostęp do oka. Po prostu - pogrążają świat, jego obraz. w egipskich ciemnościach:)

    Dla mnie wiersz jest przeładowany "niepotrzebnościami".

    Pamiętam, jak kiedyś Pani Marta zamieściła tu inny swój wiersz, z cyklu "Szkicownik". Napisałam wtedy długi komentarz na temat niespójności metafor. Nie współgrały ze sobą. Miałam wrażenie, że Autorka tak w nie zabrnęła, że aż się pogubiła. Ale wiersz został usunięty zanim komentarz dodałam. Później zobaczyłam ten sam wiersz na portalu poezja polska i był już zmieniony. Wyglądał tak, jakby Pani Marta przeczytała mój komentarz i zgodziła się z uwagami. Ucieszyłam się.
    No i - wynika z tego, że wiersz zamieszczony na Liternecie był jeszcze w wersji warsztatowej. Może i ten tez jest?
    Ale - może nie jest.
    Pani Marta pisze interesująco, a ja tylko wyraziłam swoją opinię, podobnie jak inni czytelnicy.

  • A oto próby odpowiedzi, bo pytania odpowiedzi warte :)

    1. Jaki sens ma powiedzenie "Sny są miarą odległości"?

    Otóż w moim odbiorze rzecz dotyczy m. in. odległości historycznych. Nasze sny konstytuują się, są amalgamatem nie tylko świadomych, ale i podświadomych interakcji ze światem zewnętrznym, ale też interakcji z doświadczeniami naszych przodków, w tym i tych, co to jeszcze po drzewach przed wężem uciekali. Rzecz nie jest pozbawiona sensu, bowiem w takim rozumieniu sny mogą być odbierane właśnie jako chronometr. Wszak wyrażenie, ze coś się zaciera w pamięci, że coś się już nawet nie śni - należy do kanonu obiegowych sądów w wpływie czasu na pamięć i na treść snów.

    Podobnie jest ze snami traktowanymi jako miara przywiązania: zazwyczaj im dalej w czasie od wydarzeń realnych - tym rzadziej ludzie, którzy byli nam bliscy występują w naszych snach; a co jeśli ludzie nam bliscy, ludzie, za którymi niby to tęsknimy - wcale nam się nie śnią ? W tym sensie widzę sen jak miarę przywiązania.

    Stwierdzenie: "życie jest fontanną", oczywiście samo w sobie jest pozbawione znaczenia, ale jeśli tą frazą rozpoczniemy tekst o "wodzie życia" - to możemy dopłynąć we wcale ciekawe i nieoczywiste rejony znaczeń :)

    2. Nie potrafię rozstrzygnąć kwestii roli okiennic w życiu, ciut sennym, pila czy piki, ale proszę zauważyć, że motyw trzaskających na wietrze, lub skrzypiących albo wyrwanych, czy naderwanych okiennic - jest bardzo popularny w obrazowaniu stanów opuszczenia, nie tylko domu :)

    Ja tam nie wiem, czy wiersz warsztatowy, czy nie. Czytam taki, jaki jest. Taki, jaki chcę przeczytać, to sobie usiłuję napisać sam, ale rzadko bywam zadowolony:)

  • Jedyne dla mnie warte uwagi są "Palimpsesty" Gerarda Genettego.

  • To Pani K.M.-ka zakwitnie, jako ten pączek w maśle, w nadchodzącej erze, bowiem idą, a raczej wracają czasy jedynie słusznych i wartych uwagi rozwiązań, ksiąg i estetyk :))

  • Panie Słowniku.
    Odnośnie 1. - rzeczywiście, trudno nie dać się przekonać, Pana argumenty mocne i b. ciekawe.
    Odnośnie 2. - nie chodziło mi o rolę okiennic, a o wykonywane "w czasie" ich czynności. Czym innym jest "trzaskanie na wietrze, lub skrzypienie albo wyrwanych, czy naderwanych okiennic", a czym innym ich zamknięcie, jak zamknięcie oczu ( w wierszu: "oczy zamknięto/ albo to okiennice – zakleszczone").
    Jednak, wczytując się po raz kolejny, odnajduję sens w niepewności ("może tak naprawdę nikt nie umarł,/ może tamta noc nigdy nie nastąpiła") wywołanej "zmąconą głębią ostrości i barw". Rzeczywiście, po zamknięciu powiek obraz staje się "zmącony", zainfekowany np. wyobrażeniem, a więc - inny, niż tzw. "prawdziwe życie" (czy też "prawdziwa śmierć").

    Przekonał mnie Pan do wiersza.

    P.S. Jeśli chodzi o warsztat, to możliwe, że kształt wiersza i tego kształtu trwałość są... miarą odległości i miarą przywiązania:)

  • dla mnie piękny i koniec, kropka.

  • A jednak nie.

  • Próba odczytania palimpsestu, oddzielenia starego zapisu od nowego. Może dlatego mam wrażenie, że instrukcja snów, jest albo zbyt autorytatywna, albo przegadana. Nic tylko chce się oddzielać, co należy do którego zapisu.

  • Sny są miarą. Opowiadam ci o miejscach
    O świcie bledną. Fotografia

    I wszystko jest mniej realne. Szpaler brzóz za garażem.

    Kanka z mlekiem na progu. Plac targowy, cmentarz
    Nikt nie umarł. Zamknięto okiennice


    Może tamta noc, oczy, zakleszczone w pamięci
    Mącą głębię.

    To taka moja prędka odczytka jednego zapisu. (Proszę nie utożsamiać z próbą poprawiania. Jeśli tekst wywołuje reakcje, to znaczy jest dobry): - )


  • Sny są miarą senna :)
    I jak pisał Klasyk
    Ja ciebie dotąd widzę piękna miaro senna

  • Pani Małgosiu, nie chcę nadmiernie przedłużać i rozwlekać, ale w sumie podjąłbym się i obrony opozycji: albo oczy zamknięte, albo okiennice zakleszczone w pamięci; opozycji, która się przezwycięża, jedna, w tym mąceniu głębi ostrości i barw.

    Dla mene to tworzy liryczny nastrój, ale wcale nie kosztem logiki wydarzeń, które wszak mają senny charakter - o czym uprzedzono czytelnika już w pierwszych słowach :)

  • Panie Słowniku. Ja odczytuję ten wiersz jako palimpsest złożony z warstwy realnej i warstwy nierealnej życia. Ktoś (Bóg, los) wytarł jedno Życie, a ktoś inny (człowiek, a może też i ten sam Bóg) na tym wytartym naniósł nowe – Sen.

    Najważniejszym fragmentem są dla mnie słowa: „Więc może tak naprawdę nikt nie umarł”.

    Zapis „„Więc może tak naprawdę nikt nie umarł” jest tym najbardziej nieczytelnym, bo złożonym i z Życia i ze Snu, które stały się Nową Treścią.

    Dla mnie nie musi istnieć w wierszu wytłumaczenie, że „miejsca, które o świcie bledną i stają się płaskie jak fotografia” są ze sfery snu, wspomnień, że są nie do dotknięcia. Przecież nocą (zanim nadejdzie świt) - są wyraziste, sprawiają wyobrażenie trójwymiarowych. Nocą – kiedy przychodzi sen.

    Moim zdaniem osoba, która tu mówi wypiera ze swojej świadomości fakt czyjegoś odejścia, czyjejś śmierci. Nie godzi się na nią. Pyta samą siebie, czy to prawda. I odpowiada sobie – może nie (słowo „może” jest bazą dla pojawiającego się w puencie określenia nowego domostwa - „chybotliwe”).

    Druga strofa mówi właśnie o zbudowaniu nowego domu, większego, niż ten „z drewna drzewa”, dotykalny, domostwa, które „rozsadza” stare ściany. Domostwo to nie jakieś tam ściany i dach, a pełne, szerokie miejsce do życia, pracy, odpoczynku, wspólnego przebywania i codziennego tworzenia więzi, tu - zbudowane „z pacierzy i lamentów(...) ciut chybotliwe// lecz ciepłe jak pocałunek”. Domostwo z Tęsknoty, Ciepła, Czułości.

    Palimpset w tym wierszu to zaplecenie się historii rzeczy świata tego i świata tego emocji, z emocjami, które nie posiadają „drewna”, bo obdarzono nimi już tylko sny, wspomnienia, wyobrażenia.

    Zaplecenie tych historii, ich splecenie świadczą o przywiązaniu, więc i tu mniej już potrzebne jest dopowiedzenie, otwierające strofę.

    Czy Palimpsety to piśmienne pamiątki, których dwa zapisy mówią o tym samym? Nie znam się na nich, ale myślę, że nie.
    Czy to ma sens, żeby na wytartym, prawie usuniętym zapisie powstał kolejny o tej samej treści, tylko, że (np.)... skrócony?
    Po co tyle wysiłku, po co próbować usunąć czterdzieści zdań, żeby na tej, prawie oczyszczonej powierzchni, zamieścić jedno, mówiące o tym samym, ale za to zwięźle?

    Niechby było, co było:)

    Dla mnie ciekawsze jest samo przeplatanie się dwóch światów, tworzące jedną słowną całość - chwiejną, niewyraźną, pełną wątpliwości, niż dwie warstwy czegoś, co można nazwać „taką samą farbą”, tyle, że jedna warstwa, która wcześniej pokrywała cały zwój pergaminu została przetarta, po to, żeby gdzieś tam, u góry, namalować tylko dwa szlaczki: „Sny są miarą odległości” i „Sny są miarą przywiązania”.

    O, tak bym broniła swojego stanowiska, gdybym w trakcie dzisiejszego przyglądania się tekstowi nie uznała, że może i nie mam racji:)

    Może i nie mam racji.

    Moje wrażenie jest jednak chybotliwe.

    Ale, przecież to wiersz.

  • Pani Małgosiu, przeczytałem z zainteresowaniem, ale odp. będzie lakoniczna, bowiem nie znajduję powodu do polemik z tym, co powyżej.

    Chybotliwość odbioru to chyba dobry efekt, stanowiący o klasie tekstu :)

  • Dobry:)

  • O rany. Dawno mnie tutaj nie było - przeoczyłam całkiem dyskusję... niemniej, wiersz troszkę już leżakuje i po tym czasie, który upłynął, nie śmiem stwierdzić, że jest dobry, dużo mu brakuje, a może nawet - na chwilę obecną - mogłabym napisać o tym raz jeszcze, zupełnie inaczej.

    Ale niech zostanie - jako ta pamiątka...:)

    Dziękuję Wam, zwłaszcza za krytyczne uwagi.

    Pozdrowienia!
    M.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się