Zaświaty i prześwity

Autor: Marta Raczyńska-Kruk, Gatunek: Poezja, Dodano: 16 marca 2017, 23:09:25

Kreacja to proces złożony. Odbywa się w środowisku

chaosu, tajemnicy i wyblakłego inkaustu – słów wyrzucanych na brzeg

jak bursztyn po przypływach i zbieranych naprędce do kieszeni;

imion, które układamy w retrospekcje, przypuszczenia oraz cienie,

zwołując opiekuńcze duchy, ich nosy o znajomym profilu,

 

zmęczone ręce i obrączki,

które sami nosimy na palcach.

 

Kreacja nie ma końca: na ten obraz i podobieństwo

przeistaczam się w ciała kolejnych domostw, ulic, cmentarzy,

które tętnią moją krwią, nanosząc kolejne blizny i zadrapania.

A farba odpada ze ścian niczym strup, więc cofam się

w poszukiwaniu dnia, w którym wszystko było białe i świeże

 

jak krochmal na pościeli,

jak koronka w kołysce.

Komentarze (12)

    • . .
    • 17 marca 2017, 04:54:27

    Piękny wiersz!

  • Gut. Może bez Bez w ostatnim wersie.

  • Porcelana.

  • na mój gust za wiele "jaków, których", w kolejności:

    jak, które, które, w którym, niczym, jak, jak...

    zbyt prosto w konstrukcji, a potencjał mega.




  • Ładny wiersz z bardzo ładną puentą.
    Jedyne co budzi drobne wątpliwości, to ten fragment:

    (...)słów wyrzucanych na brzeg
    jak bursztyn po przypływach (...).

    Czy miało być "po przypływach"? Bursztyn nie jest wyrzucany na brzeg "po" przepływach, a w ich trakcie.

  • *przypływach

  • A gdyby z tego fragmentu zabrać "i"? Wyszłoby "zbieranie po przypływach". Byłoby logicznie. Ale to wiersz, więc może tu bursztyny wyrzucane są po przypływach przez jakieś morskie stworzenia, nie przez fale. Wszystko możliwe.

    słów wyrzucanych na brzeg
    jak bursztyn po przypływach (i) zbieranych naprędce do kieszeni

  • Dziękuję wszystkim za komentarze i uwagę. :) "Przetrawiłam" tekst i nieco go zmodyfikowałam, biorąc pod uwagę również Wasze sugestie.


    Zaświaty i prześwity

    Kreacja to proces złożony. Odbywa się w środowisku
    chaosu, tajemnicy i wyblakłego inkaustu – słów wyrzucanych na brzeg
    jak bursztyn po przypływach zbierany naprędce do kieszeni;
    imion układanych w retrospekcje, przypuszczenia i cienie,
    kiedy zwołujemy opiekuńcze duchy, ich nosy o znajomym profilu,

    zmęczone ręce i obrączki,
    które sami nosimy na palcach.

    Kreacja nie ma końca: na ten obraz i podobieństwo
    przeistaczam się w ciała kolejnych domostw, ulic, cmentarzy,
    które tętnią moją krwią, nanosząc nowe blizny i zadrapania.
    A farba odpada ze ścian niczym strup, więc cofam się
    w poszukiwaniu dnia, w którym wszystko było białe i świeże jak

    krochmal na pościeli,
    koronka w kołysce.

  • Gutudój.

  • dla mnie straszne, nuuuudyyyy :)

  • Jest wielowarstwowy. Może być przełożeniem doświadczenia wprost - przebywałam kiedyś dość często w pożydowskim mieszkaniu - z zachowanymi elementami tejże kultury - że pożydowska i wiązało się to z świadomością, dlaczego i jak mieszkanie opuścili mieszkańcy, stwarzało to specyficzne odczucia. Sama umiejętność wycofania, wynikająca z uszanowania może być też przełożona na relację między osobami. Trudne przesłanie i niełatwe do opisania.

  • ale jeszcze coś, istotne - to raczej opis projektowania, niż kreacji - a jeśli projektowania to trochę sypie się logika

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się